Barwy przebarwień

Przebarwienia to defekt, który każdy widzi, każdy doskonale zna z autopsji, każdy próbuje z nimi walczyć, a większośc osób i tak przegrywa 🙂 Nie każdy z kolei wie jak powstają przebarwienia, co je potęguje, a co sprzyja zmniejszeniu ryzyka nawrotów.

Czyli niby temat znany, a jednak każdy poszukuje panaceum na to zło 🙂

Zacznijmy od początku, wtedy wszystko stanie się jasne i po przeczytaniu tego artykułu zrozumiesz podstawową zasadę: z przebarwieniami się nie wygrywa raz na zawsze, można je tylko kontrolować.

Jak powstaje przebarwienie?

Wszystko zaczyna się od słońca. Zauważ, że miejsca, które są najczęściej osłonięte (takie jak np. pośladki) nie posiadają zmian w kolorycie skóry. Osoby, które z jakiegoś powodu, np. choroby, nie mogą wystawiać się na słońce przez całe życie również nie posiadają problemów z przebarwieniami.

Dlatego słońce to główny winowajca powstawania przebarwień, jak i odbarwień na skórze.

W momencie wystawienia skóry na słońce przysadka zaczyna produkować hormon MSH (melanotropowy), który krąży w ogranizmie dotąd aż napotka godny dla siebie receptor. Ten receptor (czyli miejsce chętne do przyłączenia hormonu) zlokalizowany jest na melanocycie (komórce barwnikowej) i łączy się z MSH. W tym momencie rozpoczyna się cała kaskada zdarzeń.

Kompleks receptor-hormon uruchamia enzym tyrozynazę, który doprowadza do powstawania tyrozyny, a ona z kolei pobudza komórki barwikowe (melanocyty) do produkcji barwnika (melaniny).

Barwnik początkowo jest…bezbarwny, ale bardzo szybko łączy się z komórkami naskórka, tzw. keratynocytami. Będąc już częścią keratynocytu, melanina zaczyna ciemnieć. I tak oto doszło do przebarwienia.

Przebarwienia płytkie i głębokie 

Gdy barwnik wskakuje do komórki naskórka to możemy mówić o dużym szczęściu 🙂 Są to wtedy przebarwienia płytkie, które łatwo jest złuszczyć, a nawet zlikwidować ogólnie dostępnymi preparatami drogeryjnymi czy aptecznymi. Dlaczego to najszybsza i najtańsza droga na pozbycie się przebarwienia?

Bo skoro barwnik wskoczył do komórki naskórka, to jasne jest, że prędzej czy późnej złuszczą się one razem na powierzchni naskórka. Jeśli jednak pigmentu będzie się produkować coraz więcej (np. przez brak ochrony przeciwsłonecznej) to mimo płytkiego umiejscowienia się przebarwień, przejdą one w charakter głęboki.

Jeśli z kolei będziemy mieć więcej pecha, albo po prostu zrobimy to z czystego niedbalstwa, to równie szybko nabawimy się przebarwień głębokich. Dochodzi do nich wtedy, gdy barwnik zamiast połączyć się z keratynocytem, zaczyna łączyć się z inną komórką w naskórku, np. komórką macierzystą albo inną komórką barwnikową (melanocytem). Tego rodzaju przebarwień nie da się zlikwidować na własną rękę. 

Ponadto pigmentacja głęboka wiąże się zawsze z uszkodzeniem maleńkich naczyń krwionośnych. Przebarwienie nie jest zatem związane wyłącznie z kolorem!!! Wpływa ono na ucisk na okoliczne komórki i naczynia doprowadzając do ich nieprawidłowej pracy. To powoduje, że tkanki wokół również zaczynają nieprawidłowo pracować, przez co są bardziej podatne na przyjmowanie ciemnego barwnika – melaniny. 
Wniosek z tego jest jeden: w przypadku głęboko położonych przebarwień mamy do czynienia z jednoczesnym przebarwieniem ciemnym, przebarwieniem naczyniowym (rumieniowym) oraz uszkodzeniem komórki. Bardzo często o tym zapominają kosmetolodzy!!!

Niestety często okazuje się, że posiadamy obydwa typy przebarwień, które kumulują się przez całe nasze życie. Dlatego tak ważna jest ocena, z jakim typem mamy dokładnie do czynienia. Inne będzie postępowanie w przypadku przebarwień płytkich, a inne przy głębokich. W przypadku tych ostatnich należy regenerować CAŁĄ komórkę, a nie tylko pozbywać się komórki barwnikowej.

Najlepszym sposobem na rozpoznanie przebarwień, choć w dalszym ciągu nie tak dokładnym, jest użycie lampy Wooda, o której pisałyśmy TUTAJ. Bez niej nie rozpoczynamy żadnej konsultacji 🙂

Kto jest najbardziej narażony na przebarwienia?

To może wydawać się dziwne, ale będą to osoby, które łatwo się opalają i nie miewają zaczerwienionej, poparzonej skóry po wystawieniu się na słońce. Zwykle mają śniadą, oliwkową cerę i… zapominają o używaniu filtrów UV. Wszystko przez to, że łatwo im przychodzi przebywanie na słońcu bez zabezpieczenia. Te osoby z biegiem lat mają też tendencję do odbarwień na skórze przeplatanych głębokimi przebarwieniami.

Nie wyklucza to oczywiście osób o jasnej karnacji. U nich przebarwienia często łączą się z problemem naczyniowym, w związku z czym przebarwienia bardziej przypominają różowe, fioletowe lub czerwone plamki niż silnie odgraniczone – brązowe.

Przebarwienia posłoneczne

Ich lokaliacja to najczęściej zewnętrzne powierzchnie twarzy oraz linia włosów. Nie muszą być symetryczne, przypominają większe lub mniejsze skupiska nieregularnych plamek o różnym odcieniu.

Przebarwienia posłoneczne można podzielić na różne kategorie: typowe posłoneczne, plamy soczewicowate, piegi oraz można do nich zaliczyć również te pozapalne, ponieważ znów czynnikiem indukującym przebarwienie jest właśnie słońce.

Mechanizm powstania takich przebarwień jest oczywisty: niezabezpieczona przed słońcem skóra zaczyna wytwarzać coraz więcej barwnika. Barwnik „pakuje się” do komórek naskórka, ale z czasem zaczyna robić to nieprawidłowo. Albo układa wiele barwników do jednego korneocytu albo (gdy już brak miejsca w korneocytach) zaczyna upychać się po okolicznych komórkach. W ten sposób tworzy skupiska, które zaczynają być widoczne gołym okiem.

Jeśli skóra funkcjonuje prawidłowo i posiada skuteczne zdolności regeneracji, to przebarwienie posłonecznie nie powstanie natychmiast. Na zdrowej skórze często tych przebarwień w ogóle nie widać gołym okiem. Owszem, zaczynają się one tworzyć w naskórku, ale zanim się skumulują to zostaną złuszczone. Ot takie „oszukać przeznaczenie” 🙂

Gdy jednak przesadzimy z opalaniem lub nie stosujemy filtrów UV, albo skóra już wcześniej została poparzona, lub też przyjmujemy leki światłoczułe, to przebarwienia już nie będą takie łaskawe. W dość szybkim czasie od ekspozycji można zauważyć powstające plamy.

Szybkość pojawienia się plam jest idealnym wyznacznikiem stanu skóry. Jeśli przebarwienia nie pojawiają się nagle to można sądzić, że skóra jest młoda, jeszcze odporna, a mitochondria komórek działają prawidłowo. Jeśli do przebarwień dochodzi niemal „natychmiast” po wystawieniu się na słońce, jak to mówią moje klientki, to już wiem, że ich skóra jest upośledzona w kolagen i elastynę, podatna na tworzenie barwnika oraz tworzenie się sieci naczyń krwionośnych (co skutkuje trwałym rumieniem).

Przebarwienia pozapalne

Są to płytkie przebarwienia, które charakteryzują się zaczerwienieniem w miejscu po trądziku lub po mechanicznym wyciskaniu zmian trądzikowych. Ich barwa związana jest z uszkodzeniem naczyń krwionośnych i nadmierną pracą tworzenia nowych połączeń małych naczynek (tzw. angiogenezą). 

Mimo, iż należą do zmian płytkich, bardzo szybko mogą przerodzić się w głębokie przebarwienia o barwie ciemnobrązowej. Może do tego dojść na skutek braku ochrony przeciwsłonecznej, stosowania zbyt agresywnych środków w celu pozbycia się problemu (np. silne peelingi chemiczne i mechaniczne), nadmiernej stymulacji przebarwienia lub ciągłego wyciskania lub rozdrapywania na nowo zmian. W takiej sytuacji sposoby usuwania tego typu przebarwień są bardziej skomplikowane, pracochłonne i… kosztowne.

Przebarwienia pozapalne jak już ustaliłam, mają charakter naczyniowy. A to oznacza, że im dłużej pozwalamy na rozwijanie się stanu zapalnego, tym większe ryzyko przebarwień głębokich.

Gdy jednak stan zapalny mija, goi się, można odczekać nawet pół roku od tego momentu i obserwować zmianę. Często przebarwienia takie znikają same, bez żadnej ingerencji. Dzieje się tak dlatego, że naczynia zaprzestają swojej intensywnej pracy i następuje fizjologiczna normalizacja. 

W tym okresie każde próby złuszczania i szybszego pozbywania się takich przebarwień mogą mieć opłakane skutki. Jeśli przebarwienia znikają powoli, ale prawidłowo to nie należy ingerować w ten proces. To moment, w którym dochodzi do naturalnej przebudowy naczyń krwionośnych, a także ich trawienia pod wpływem niektórych enzymów regulujących ten proces. Nakładanie silnych środków chemicznych zakłóca ten stan i powoduje kolejny stan zapalny, wytworzony na już istniejącym stanie zapalnym. To doprowadzić może do rozrostu małych naczyń krwionośnych (kapilar) i przyspieszonej angiogenezy (a przecież zależało nam na czymś zupełnie innym!). W takim wypadku skóra jest ekstremalnie wrażliwa na promieniowanie UV i pogłębianie się problemu do poziomów błony podstawnej skóry. A stamtąd bardzo ciężko jest „wybielić” przebarwienia.

Warto więc być cierpliwym i odczekać ten czas. Istnieją jednak metody na skócenie tego okresu „wegetacyjnego” i cierpliwego czekania. O tym napiszę w kolejnym wpisie. Gdy przebarwienia takie nie ustępują same, dopiero wtedy należy udać się po profesjonalną pomoc: do kosmetologa lub lekarza medycyny estetycznej.

Żadne kremy ani maści nie są bowiem skuteczne na przebarwienia naczyniowe w fazie początkowej. To wszystko przez to, że nie działają one na główną przyczynę problemu – naczynia, a jedynie na komórki barwnikowe, które nie mają tu nic wspólnego. Najlepiej na tym etapie terapii sprawdzają się zabiegi przeciwzapalne i dedykowane skórom typowo naczyniowym. Zamiast codziennej pielęgnacji drażniącej warto ustalić pielęgnację nastawioną na wzmacnianie barier ochronnych naskórka. 

Jeśli masz z tym problem to sprawdź TUTAJ.

Przebarwienia hormonalne, polekowe, po niektórych kosmetykach

Jak już wspominałam hormony mają kluczowe znaczenie w powstawaniu przebarwień. Tak też się dzieje w momentach najbardziej przełomowych dla kobiety: w trakcie i po ciąży, w czasie menopauzy, czy podczas przyjmowania doustnych hormonów (wlicza się tu również antykoncepcja i HTZ). 

Jak rozpoznać przebarwienia hormonalne?

Do tego nie trzeba nawet używać lampy Wooda. Mają one charakterystyczne umiejscowienie: na czole, policzkach i górnej wardze, często układając się symetrycznie na twarzy. Te specyficzne plamy nazywane są melasmą lub ostudą.

Bardzo często zdarza mi się widzieć przebarwienia, które są wynikiem nieprawidłowego stosowania kosmetyków. Szczególnie tych z kwasami oraz retinolami. Używanie tych preparatów bez zabezpieczenia filtrami UV grozi potężną katastrofą i przebarwieniami, które mają momentalnie charakter głęboki. Wtedy niwelacja szkód jest kosztowna i długotrwała, a nie daje to wcale gwarancji na brak nawrotów. 

Bardzo ważne jest, by wystrzegać się nakładania perfum fotouczulających składników tuż przed wyjściem na słońce. Takimi substancjami są np. olejki etaryczne typu sandałowy, bergamotka, cytrynowy, limonkowy, pomarańczowy, itd. oraz roztwory alkoholowe np: benzyl alcohol, benzyl salicylate, a także benzoyl peroxide czyli nadtlenek benzoilu szeroko stosowany w maściach przeciwtrądzikowych.

Jak pozbyć się przebarwień?

Wszelkie plamki uwielbiają nawracać. Komórki, które już raz przechwyciły barwnik i połączyły się z nim, mają zakodowany mechanizm i chętnie ponawiają kolejne tego typu próby, przy najbliższej okazji. 

Sama likwidacja przebarwień: laserowa lub z zastosowaniem silnych peelingów chemicznych również osłabia komórki, doprowadzając do tego, że stają się one bardzo podatne na promieniowanie UV. To doprowadza do szybkich nawrotów, szczególnie wtedy, gdy nie stosujemy się do przestrzegania nakładania filtrów przeciwsłonecznych.

Różnorodność przebarwień powoduje, że sposoby ich likwidacji, albo minimalizowania ich widoczności powinny opierać się na łączonych rozwiązaniach: laserach, peelingach, retinolach, mezoterapii.

Sposoby radzenia sobie z przebarwieniami opisałam w kolejnym artykule TUTAJ.Koniecznie przeczytaj! 

Weź udział w dyskusji

Your email address will not be published. Required fields are marked *