Lista (nie) polecanych kosmetyków przy cerze trądzikowej

Oczyszczanie twarzy.

Chciałam opisać kilka popularnych kosmetyków stosowanych w pielęgnacji skór trądzikowych. Pielęgnacja skóry trądzikowej nie jest łatwa, często potrzebuje nawilżenia, a nieodpowiedni dobór kosmetyków przysparza problemy np. błyszczenia, czy powstawania większej ilości zmian zapalnych. I albo mamy problem z wysuszeniem skóry trądzikowej, aż piecze skóra po umyciu, albo mamy problem ze zbytnim błyszczeniem skóry po nałożeniu zbyt gęstego kremu. Z myciem zazwyczaj jest tak, że musi być uczucie „ściągnięcia” skóry po umyciu, wtedy czujemy czystość.

Czy, aby na pewno?

Niekoniecznie, jeżeli czujesz ściągnięcie to oznacza to że, masz nieodpowiedni preparat do mycia, zbytecznie wypłukuje lipidy ze skóry. Natomiast te lipidy to Twoja bariera ochronna, która powinna zostać. Spotykam się z różnymi problemami, albo krem za gęsty albo nie nawilża odpowiednio. Ciągłe szukanie na własną rękę może niekiedy denerwować.

Pierwszym kosmetykiem, który chce opisać jest Cetaphil, Emulsja micelarna do mycia twarzy . Często ten kosmetyk jest polecany przy terapiach wskazanych przez lekarzy dermatologów dla osób z problemem trądziku. Na początku w składzie mamy Cetyl Alcohol, jest to składnik, który w kremach jest stosowany jako emolient, co może powodować zablokowanie gruczołów łojowych i przyczynić się do powstawania zaskórników. W tej emulsji do mycia jest emulgatorem, który łączy się z fazą tłuszczową naszej skóry przez co może zaburzać barierę ochronną skóry. Mamy również w składzie kilka konserwantów, wiadomo żeby ochroniły kosmetyk przed niepotrzebną inwazją bakterii i innych drobnoustrojów. Kolejnym kontrowersyjnym składnikiem jest Sodium Lauryl Sulfate – detergent, to on odpowiada za wytworzenie piany w kosmetykach myjących, jest dosyć silnie drażniący. W połączeniu z emolientami zachowuje się troszkę łagodniej. Kolejny emulgator na końcu składu to – Stearyl Alcohol, poprawia lepkość preparatu oraz niweluje powstawanie piany w kosmetykach do mycia. Patrząc na skład niestety szału brak, według mnie ani dobrze nie umyje skóry, może również naruszyć jej bariere.

Kolejnym preparatem do mycia, którego nie jestem zwolenniczką jest Ziaja, Liście Manuka żel do mycia twarzy. Czemu za nim nie przepadam?

Po pierwsze ze względu na wysuszające działanie detergentu, popularnego Sodium Laureth Sulfate. Stanowczo wystarczyłyby kolejne, które są w składzie są również delikatniejsze. Myślę, że za plus w kosmetyku mogę uznać pozycję składników aktywnych, które są w górnej połowie składu m.in: pantenol, alantoina, kwas laktobionowy itp. Później pojawia się w składzie kolejny detergent, może być alergenny. Kończy się na konserwantach oraz zapachach. Zapachy dla mnie to kolejny minus, ponieważ one również często uczulają i podrażniają skórę. Skóra twarzy, ani preparat do mycia twarzy nie ma potrzeby, aby był zapachowy. Po to mamy perfumy, żeby pachniały, natomiast żel do mycia zostawmy do jego celu przeznaczonego.

Mixa oczyszczający tonik bez alkoholu, przeciw niedoskonałościom. Pierwsze ze składników to humektanty, czyli substancje wiążące wodę oraz konserwanty. Jeden z nich czyli glikol butylenowy może wykazywać działanie zapychające skórę. Jest również gliceryna, która zapobiega wysychaniu kosmetyku – jest również humketantem. Substancje, które mogą wywołać podrażnienie to: Parfum (wiadomo sub. zapachowa), chloropenezyna pełni funkcje konserwantu, zapobiega rozwarstwianiu preparatu, zmianie koloru oraz zapachu -może również podrażniać skórę. Oprócz jeszcze kilku innych konserwantów, stabilizatorów i regulatorów pH, ma również substancje aktywne: kwas salicylowy, sodium PCA, witaminę E i cynk. Całokształt kosmetyku wypada dosyć słabo, tym bardziej iż obietnice producenta są takie, że jest to kosmetyk hipoalergiczny.

Kremy.

Z czasów szkolnych i początku mojego okresu dojrzewania, a przy okazji sporadycznie występującego w tym czasie trądziku najbardziej z tym problemem kojarzyła mi się firma Under Twenty. Dzisiaj przyjrzę się jednemu z ich produktów: antybakteryjny krem głęboko nawilżający ze srebrem koloidalnym. Na pierwszą myśl słysząc nazwę zastanawiam się czy jedno drugiego nie wyklucza. Słowo antybakteryjny – zazwyczaj oznacza wysuszający, czy możliwe jest jednoczesne działanie antybakteryjne i głębokie nawilżenie? Nie wydaje mi się 🙂 No cóż sprawdźmy co ma w środku. Zaraz po wodzie filtr chemiczny, nie jestem ich fanką ze względu na częste podrażnienia po ich nałożeniu. Pojawiają się również w dalszym składzie kosmetyku, co oznacza, że jakaś ochrona jest. Filtry chemiczne mają to do siebie, iż pochłaniają promienie UV i przekształcają je w ciepło, dlatego dochodzi do rozszerzenia naczyń krwionośnych i rumienia. Na pewno nie nałożyłabym ich po zabiegu, gdzie bariera skóry nawet w niedużym stopniu została naruszona. Dalej w składzie znajdziemy konserwanty na różnych pozycjach w składzie co oznacza, że jest ich sporo, tylko nie wiadomo po co aż tyle. Mamy również trójglicerydy, które znajdziemy w składzie większości kosmetyków, są ok. Później substancja, która jest stosowana do mycia, po tym składniku zastanawiam się czy mam czytać dalej. Patrząc na cały skład dalej nawet perfumy są w składzie w większym stężeniu niż jakiekolwiek składniki aktywne. Producent napisał krem antybakteryjny – dlatego, że w składzie jest srebro koloidalne przypuszczam, że jest ono w stężeniu tak małym, które po prostu nie jest w stanie zadziałać. Zastanawia mnie również sposób nawilżenia po zastosowaniu tego kremu, bo jedynymi również umieszczonymi na końcu składnikami nawilżającymi są pantenol, alantoina.

Kolejnym kremem, któremu chciałabym się bliżej przyjrzeć to Selfie Projekt, lekki krem matująco – nawilżający. Dosyć często z tym kremem przychodzą do mnie klientki i pytają o skład, no i oczywiście stosować czy nie? Czytając skład bardzo dużo tam znajdziemy emolientów, skóra nie ma potrzeby zastosowania, aż takiej ilości emolientów. Z substancji aktywnych znajdziemy tam węgiel, lipoglicyne, alantoinę, witaminę E. Żeby nie było nudno znajdziemy również trochę emulgatorów, substancji tworzących film na skórze. Znajdziemy również tam delikatny pigment, który zastanawiam się czy jest to w jakiś sposób w stanie skorygować (przykryć niedoskonałości). Skład standardowo kończy się konserwantami i kompozycją zapachową. Czy jest w stanie coś zdziałać? Raczej nie specjalnie, nie pomoże w utrzymaniu bariery, czy matowieniu skóry – chyba że pigment troszkę pochłonie. Z błyszczeniem jest tak że, matowienie skóry nie wiele się zda. Nie spowoduje że, problem się skończy, on tylko go przykryje. Lepiej zastanowić się co powoduje błyszczenie, i działać na przyczynę. Jeżeli przyczyną jest zniszczona bariera skórna, dobór pielęgnacji na pewno pomoże. To samo będzie w przypadku, gdy stosujesz zbyt ciężkie kremy

Produkty, które wymieniłam, to te najczęściej przynoszone przez klientki na pierwszą diagnostykę. Oczywiście kosmetyków ogólnie jest znacznie więcej o przeróżnym działaniu, ale pamiętajcie o kilku najważniejszych kwestiach.

Po pierwsze zadbaj o codzienne, łagodne a zarazem dokładne oczyszczenie. Kolejna kwestia dotyczy regularnego złuszczania naskórka. Tu warto zwrócić uwagę aby, nie złuszczać skóry zbyt często ani zbyt rzadko. Utrzymuj barierę ochronną oraz odpowiednie nawilżanie poprzez stosowanie odpowiednio dobranego kremu. Nie wolno również zapychać skóry ciężkimi kremami oraz podkładami. Nie wyciskaj i nie rozdrapuj zmian zapalnych. Trądzik z takimi stanami wygląda dużo gorzej niż ten, którego się nie dotyka.

Weź udział w dyskusji

Your email address will not be published. Required fields are marked *