Jeden najczęstszy błąd!

Ostatnio zastanawiałam się nad tym, jaka cecha wspólna łączy osoby, które przychodzą do mojego gabinetu po poradę. Okazało się, że istnieje taka idea, która przyświeca niemal większości kobiet, ale także i mężczyzn, którzy próbują na własną rękę wyprowadzać swoją skórę z opłakanego stanu. Ta idea jest niestety dorzuceniem oliwy do ognia i zwiększa problemy z cerą.

 Ludzie uwielbiają myśleć schematami, często tok logiczny sprowadza się do skrótów. Na przykład ? chcę podać jakiś napój gościom na święta Bożego Narodzenia, biorę colę. Wiadomo, że nie jest to najlepszy wybór do nawodnienia organizmu, ale często korzystamy z tego co podpowiada nam mózg, z tego jakie obrazy już widział, nie wchodząc w głębszą refleksję. Gdy widzimy kogoś śpiącego na przystanku, od razu w głowie tworzy się nam schemat obrazów, aha musi to być pijany człowiek. A przecież może się okazać, że ta osoba choruje na cukrzycę lub dopiero co zemdlała. Wypieramy logikę i chłodną ocenę sytuacji.
To aż nie do wiary, jak często nasze życie wypełnione jest schematami myślowymi.

Jeśli wydaje Ci się, że tego typu schematy omijają kwestię pielęgnacji twarzy to zaraz wyprowadzę Cię z błędu. Wyobraź sobie, że masz bardzo suchą, łuszczącą się skórę  – co w pierwszej kolejności zamierzasz zrobić, by pozbyć się problemu? Podejrzewam, że 90 % osób już wyobraziło sobie, jak ściera skórę peelingiem, by pozbyć się nadmiernego naskórka, który odstaje.

Inny przykład? Masz skórę tłustą, świecącą, żaden krem nie chce się trzymać na takiej twarzy. Więc co robisz? Rezygnujesz z kremów i kupujesz toniki matujące, by wyglądać jak człowiek.

Kolejny przykład? Masz naczynka, widoczne, rozszerzone, ciężko je przykryć korektorem lub podkładem. Mimo wszystko uparcie wierzysz reklamie w to, że w jakiś cudowny sposób krem będzie w stanie zlikwidować naczynie krwionośne.

Nie lubimy komplikować sobie życia, dlatego myślimy skrótowo. I ok, to jest jak najbardziej ludzka rzecz. Ale w przypadku problemów z cerą (i jakimkolwiek innym problemem w życiu) polecam zaprzestanie tej metody myślenia.

Swoją drogą, wiesz dlaczego reklamy w TV tak dobrze sprzedają? Bo sprowadzają cały swój przekaz do skrótu myślowego. Posmaruj się kremem ? naczynka znikną. Umyj twarz żelem 5 w 1 ? oszczędzisz czas i pieniądze. Zrób sobie porządny peeling ziarnisty ? oczyścisz skórę z głębokich zaskórników. I tak dalej i tak dalej.

Tymczasem rzeczywistość nie rozpieszcza ?

Idea, która przyświeca większości klientów przychodzących do mojego gabinetu to: ?Jak mam problem ze skórą to zadziałam ostro, by szybko pozbyć się kłopotu?. I to jest właśnie przykład skrótu myślowego, który jest bardzo poważny w swoich konsekwencjach. Konkretnie wyjaśnię to na przykładzie.

Mamy panią Krysię, której skóra łuszczy się, jest ściągnięta i jednocześnie się błyszczy. Pani Krysia zaczyna planować swoją pielęgnację w oparciu o chęć uzyskania jak najszybszego efektu końcowego ? skóry gładkiej i matowej. W swojej kosmetyczce trzyma zatem:

  • żel do mycia twarzy do skóry tłustej i trądzikowej z kwasami
  • tonik matujący do skóry tłustej
  • krem matujący na dzień, a na noc brak kremu.
  • gdy skóra jest mocno podrażniona ? krem odżywczy, regenerujący.
  • peeling gruboziarnisty do złuszczenia niechcianych skórek
  • punktowy preparat z kwasami do nałożenia, gdy coś wyskoczy
  • a na koniec wisienka na torcie, czyli np. maska z węglem aktywnym

Dzień po dniu taka pielęgnacja jest stosowana. Ale o dziwo pani Krysia nie widzi poprawy, tzn widziała przez pierwszy tydzień stosowania takiej pielęgnacji, ale ma wrażenie, że skóra szybko przyzwyczaiła się do tego schematu pielęgnacyjnego i przez to nie widać efektów. Ten tekst słyszę niemal codziennie na konsultacjach.

Czy widzisz, co zrobiła Pani Krysia? Poleciała schematem. Jest problem ? szybko go rozwiążę działając agresywnie. A niestety skóra nienawidzi agresywnych działań na co dzień. Nie uda Ci się opanować problemu z cerą, myśląc że nadgonisz działanie jednego preparatu innym. Jeśli mocno złuszczyłaś skórę w domu, jest ona teraz mocno podrażniona. Ratujesz się więc ciężkim kremem odżywczym i nawilżającym, czekając aż stanie się cud i skóra uspokoi się. Tak sobie nie pomożesz. Nastąpi katastrofa. Skóra wyprodukuje jeszcze więcej łoju, będzie się złuszczała intensywniej, a na dodatek pojawią się kolejne problemy, takie jak np. zaskórniki lub krosty zapalne.

Wniosek może być tylko jeden: wyłącznie zbilansowana pielęgnacja, delikatna, ale regularna, jest w stanie poprawić kondycję skóry. Nastaw się na to, że nie osiągniesz upragnionego efektu od razu. Może to zająć wiele tygodni, miesięcy lub nawet kilka lat. Dopóki nie zrozumiesz, że skóra to organ żywy, delikatny i mądry w swoim funkcjonowaniu, to nie osiągniesz równowagi w pielęgnacji.

Dlatego tak ważna jest Twoja świadomość w tym temacie i duże pokłady cierpliwości. Ja wiem, że istnieją zabiegi, po których efekt widoczny jest od razu i sama uwielbiam tego typu zabiegi. Ale w długofalowej pielęgnacji domowej najważniejszy jest umiar i rozsądek. Właśnie tego potrzeba Twojej cerze.

Weź udział w dyskusji

Your email address will not be published. Required fields are marked *